Życie na pokładzie Mini 6.50

Życie na pokładzie Mini 6.50 to wielka sztuka, to asceza i przyjęcie w pełni spartańskich warunków, bo choć mamy do dyspozycji 110 m2 żagla to pod pokładem jest zaledwie 1.5 m2 do egzystencji.

 

i zaledwie te 1.5 m2 wystarczy by kochać , morze, ocean, ściganie się i żeglowanie

 

Czy ktoś z was wyobraża sobie życie pod pokładem z maksymalna wysokością 1.4 m przez kilka tygodni ? Gdy spodnie musisz ubrać na dwa razy tj. najpierw do kolan a potem do pasa ? … i to nie jest twoje największe zmartwienie. Na jachcie nie ma prysznica – jest wiadro z deszczówką, nie ma koji – jest siedzisko, nie ma toalety – jest wiadro, nie ma kambuza – jest Jetbowl – butla z gazem zintegrowana z kubkiem, nie ma silnika – jest 110 m2 żagla,

mini 6.50 inside
fot. Jacques Vapillon – Mini Transat 2015 – życie pod pokładem – jacht Serie

Życie na Mini to sport, w zasadzie składa się z ciężkiej pracy, trudnych warunków bytowych i wielu wyrzeczeń. Tak to mogę scharakteryzować. Mesa to przechowalnia niezbędnego wyposażenia i żagli, zazwyczaj więcej w niej pracy niż odpoczynku.

 

Zacznę od odpoczynku bo to najkrótszy temat. W jachtach seryjnych jest trochę więcej miejsca, można tutaj o wiele wygodniej odpoczywać a niżeli w proto. Osobiście do spania używałem pufy wykonanej z nieprzemakalnego materiału tj. sztuczny skaj wypełnionego styropianem. Idealnie dopasowywał się do ciała, w dużych przechyłach nie pozwalał zsuwać się w jakąkolwiek stronę. Zawsze spałem w poprzek osi symetrii jachtu koło maszu. Żeglując na mini po Bałtyku, na palcach jednej reki mogę policzyć ciepłe dni moja pufa bardzo dobrze izoluje oraz grzeje czyli odbija ciepło mojego ciała.

 

fot. Jacques Vapillon – Mini Transat 2015 – życie pod pokładem – jacht Proto

cdn…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *